- I jak Molly podoba Ci się Londyn? Fajne miasto, nie? - Tom skierował do mnie pytanie, popijając łyk piwa z kufla.
- Jestem tu dopiero od jakiś trzech godzin, więc nie odpowiem Ci na to pytanie. - puszczam mu oczko. - Myślę, że szybko się za klimatyzuję. -odpowiadam biorąc do buzi widelec, na którym jest reszta mojej sałatki.
To prawda, nie miałam jeszcze kiedy, rozejrzeć się trochę po tym mieście. Na pierwszy rzut oka, dobrze się prezentuje. Jutro postaram się wyjść z Carą na jakieś zakupy. Może pozwiedzamy?
- A tak w ogóle gdzie mieszkacie? Wynajęłyście coś? - pyta, tym razem Zayn opierając łokcie na blacie.
- Nie, w akademiku UCL. - wzruszam ramionami i odkładam plastikowy widelec do opakowania po sałatce.
Na moje słowa, Zayn otwiera usta, tak jakby się zdziwił, a Mike odwraca głowę w moją stronę.
Co jest? Powiedziałam coś źle?
- Serio? - Tom szczerzy się głupkowato. Jego oczy znacznie się powiększyły.
- Tak, a co? Coś nie tak? - trochę się zmieszałam ich zachowaniem.
- Teraz będziemy sąsiadami! - na początku nie zrozumiałam, o co mu chodzi, lecz po chwili załapałam. - Też tam mieszkamy.
Zapowiada się nieźle!
- Wow! No to super! - podnoszę ręce i wymachuje nimi w górze. Wszyscy zaczynamy się śmiać.
- Który pokój? No wiesz, musimy wiedzieć, gdzie uderzać po pijaku, żeby was trochę po wkurwiać. - Żartobliwie, lekko uderzam Tom'a w ramię i wywracam oczami. Jego dobór słów mnie śmieszy, nie powstrzymuję się od cichego chichotu.
- 53C. - upijam łyk kolorowego drinka.
- No to zajebiście trafiłyście! My i reszta naszej paczki też mieszkamy w C. Mówię Wam, może od razu tego nie widać, ale w tym holu są najlepsze imprezy! Same się przekonacie. - Z uznaniem kiwa głową.
- Mhm, sąsiedzi. Jak miło... - Cara drażni się z Tom'em.
- Zadziorna. - Mike puszcza oczko do Zayn'a i posyła 'buziaka' Carze, na co ona wystawia mu język.
- Macie jakieś plany na jutro? - pyta mnie i Care Zayn. .
- W sumie jeszcze tego nie ustalałyśmy, ale myślałam żeby się wybrać z Carą na miasto. Jakieś zakupy czy coś.
- Możemy wam potowarzyszyć. - uśmiecha się do mnie Mike, a następnie do Cary.
- Oczywiście po zakupach! - poprawia go Tom, unosząc ręce do góry. - Nie jestem dobrym doradcą do sukienek, spódnic i szpilek.
- Widać. - drażnię się z nim, a on wystawia mi język.
***
Jest już po osiemnastej. Tom musiał coś jeszcze załatwić, więc opuścił nas już jakieś trzydzieści minut temu.
Postanowiliśmy że będziemy już wracać do akademika.
Szliśmy pieszo, zacienionym chodnikiem rozmawiając. Zayn i Mike opowiadali nam o zabawnych sytuacjach, podczas ich pierwszego roku studiów. Dowiedziałyśmy się, także nieco o mieszkaniu w akademiku. Zayn najbardziej rozbawił nas opowieścią, o dziewczynie która rok temu zajmowała pokój, trzy pokoje od nas. Nie mogła znaleźć swojego klucza, co spowodowało utknięcie jej w środku pomieszczenia na 6 godzin. Najśmieszniejsze było to, że okazało się, że klucz leżał cały czas na jej łóżku.
Droga nie była długa, po piętnastu minutach widzieliśmy już ogromny budynek akademicki, z czerwonej cegły.
- Miałabyś ochotę jeszcze się przejść? - zapytał mnie Zayn, gdy dochodziliśmy do bramy C.
Spacer to dobry pomysł, chciałabym poznać lepiej Zayn'a.
Stoi teraz przede mną, z rękami w kieszeniach swoich obcisłych jeansów. Uśmiecha się, szczerząc rząd prostych, białych zębów. Patrzy na mnie ciągle, swoimi karmelowymi oczami czekając na odpowiedź.
Wyciąga prawą rękę z kieszeni i przeczesuje nią swoje ciemne włosy, strosząc je na przodzie. Wygląda jak model, co bardzo mi się podoba. Nie mogę oderwać od niego wzroku. Mój umysł krzyczy, bym się wreszcie odezwała.
- Bardzo chętnie. - wreszcie odpowiadam i posyłam mu najlepszy, z moich uśmiechów.
Widzę, że się ucieszył. Jego oczy znacznie się rozjaśniły.
- Idziecie z nami? - pyta czarnowłosy Mike'a i Cary.
Szczerze, wolałabym zostać z nim sam na sam.
Szczerze, wolałabym zostać z nim sam na sam.
- Posiedzimy w środku. - odpowiada Mike. Trzymając rękę na plecach Cary, prowadzi ją do środka.
- No to gdzie idziemy? - pytam.
- Co powiesz na spacer nad jezioro?
* Jeśli przeczytałeś/aś - zostaw komentarz *
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz