czwartek, 22 stycznia 2015

Rozdział 2

- Jestem wykończona Mel! Nie mogłaś wziąć ze sobą więcej rzeczy?! - Cara z rezygnacją opada na łóżko, pytając mnie sarkastycznie, przez co nie mogę powstrzymać śmiechu. 
- Nie mów na mnie Mel! - piszczę. 
- No dobra, dobra Mel. - drażni mnie, na co przewracam oczami. 
- Zadzwonię do mamy, pewnie umiera z ciekawości co robimy. - mówię, na co kiwa głową i zaczyna rozpakowywać swoje walizki. 
Wykręcam numer, a po trzech sygnałach słyszę głos rodzicielki. 
- Molly? 
- Hej, mamo. 
- I jak tam kochanie? Cara przyjechała już? Jaki macie pokój? Rozpakowałaś się? Macie jakieś plany? - zaczęła bombardować mnie pytaniami. 
- Mamo, spokojnie. Wszystko dobrze, Cara przyjechała jakieś piętnaście minut po mnie. Właśnie się rozpakowujemy. - próbuje ją uspokoić. Słyszę że jest bardzo przejęta. Czasem trochę przesadza... Czasem to mało powiedziane.
- W takim razie bardzo się cieszę, że wszystko w porządku. Poznałyście już kogoś? Jakiś nowych znajomych? 
- Nie mamo, niedawno przyjechałyśmy. Nie miałyśmy jeszcze na to czasu. - postanawiam jej nie wspominać o chłopaku który zirytował mnie na parkingu. 
- Nie będę zabierać wam czasu, rozpakujcie się w spokoju. Tylko nie zapomnij do mnie dzwonić! 
- Wiem mamo. - przewracam oczami. 
Już miałam się rozłączyć, gdy przypomniała sobie o czymś. 
- Pamiętaj, żadnych imprez! Ja wiem, jak to jest na takich studiach! Imprezy, imprezy i tylko imprezy, a później zaległości w nauce. 
- Mamo, oczywiście. Żadnych imprez. - mam nadzieję, że nie usłyszała mojego sarkazmu. Z Carą porozumiewawczo kiwamy głowami. Cara bezgłośnie mówi jedynie 'jasne' po czym zaczyna się śmiać zatykając usta dłonią. Jej śmiech jest zaraźliwy, przez co, po chwili także chichoczę. 
-Mamo, muszę kończyć bo nigdy się nie rozpakuje. 
Żegnam się z rodzicielką i kończę połączenie jednym kliknięciem czerwonej słuchawki. 
- Co powiesz, żeby wybrać się na jakiś obiad? Ja już zgłodniałam. - podsuwa pomysł Cara, teatralnie trzymając się za brzuch. 
- Trzeba w końcu poznać okolice! Zbieramy się! - znów zaczynamy się śmiać. 
Cara poprawia makijaż, a ja już od pięciu minut szukam w szafie czegoś, w co mogłabym się ubrać. 
- W co się ubierasz? - pytam. 
- Hmm, w jeansowe szorty i luźną, czarną bokserkę, a ty? - pyta jednocześnie malując usta czerwoną szminką. 
- Zaraz się zdecyduję. 
Zaczynam znów przeglądać ubrania i w końcu decyduję się na luźny, biały crop top i czarną, obcisłą spódnicę z wyższym stanem. Do tego zakładam klasyczne, czarne szpilki na platformie z cienkim paskiem na kostce. Staję przed lustrem i staram się ocenić jak wyglądam, ale Cara robi to za mnie. 
- Wow! Wyglądasz ślicznie Molly! Nie tylko ślicznie, jednocześnie sekso... - nie dokończyła, bo jej przerwałam. 
- Nie kończ! - zaczynam się śmiać. Przekonała mnie, mogę tak wyjść. Może kogoś poznamy, byłoby fajnie.
- Dziewczyno, nikt Ci się nie oprze! - rumienie się na te słowa. Czemu takie drobnostki mnie zawstydzają? 
- Przestań Car! Idziemy tylko coś zjeść... 
- Okej, okej. To które buty ja mam ubrać? - wymachuję butami które trzyma w dłoniach. 
- Te wysokie, czarne koturny z paskiem są świetne! - doradzam. Myślę, ze ładnie prezentowałyby się z jej strojem. 
Po chwili jesteśmy gotowe i wychodzimy. 



***


Poszłyśmy do pierwszej, napotkanej knajpki najbliżej kampusu. Zamawiamy po sałatce i idziemy zająć miejsca. 
Decydujemy się na mały, stolik w kącie. Rozsiadamy się, ale zaraz po tym, Cara idzie domówić nam jeszcze po jakimś drinku. 
W tym samym czasie sprawdzam wiadomości w skrzynce odbiorczej i odczuwam miłe zaskoczenie. Widzę że przyszła mi wiadomość od mojego przyjaciela z Weymouth - Tom'a.

*Hej młoda, jak tam wyjazd na studia?* - czytam treść wiadomości.
*A świetnie, właśnie przyjechałam. :)* - odpowiadam.

*Zdajesz sobie sprawę, że mi nawet nie powiedziałaś gdzie chcesz się uczyć? Ale z Ciebie przyjaciółka... :P* - dostaję od razu odpowiedź.

Rzeczywiście! Czuję się zażenowana. Może nie widziałam go od roku, bo wyjechał, ale mogłam mu o tym chociaż napisać. Ma rację, przyjaciółka ze mnie od siedmiu boleści. 

*Przepraszam! To mi całkiem z głowy wypadło, może po części dla tego, że nie planowałam od początku tu przyjeżdżać. Jestem w Londynie na UCL** - odpowiadam.

*Żartujesz?* - O co mu chodzi? Dlaczego miałabym żartować?

*Ani trochę, o co chodzi?*

*Też tu jestem! Od roku!*
*Gdzie jesteś? Spotkamy się? Tęsknie za tobą młoda!*  - dopisuje po chwili. Nie potrafię ukryć zaskoczenia. Jesteśmy na jednej uczelni. Tak się cieszę! 
Z Tom'em traktujemy się jak najukochańsze rodzeństwo. Jesteśmy najlepszym przykładem, na to, że przyjaźń damsko-męska istnieje. Rozumiemy się bez słów. Potrafimy sobie razem nawzajem pomóc w każdej sytuacji. Nie mogę się doczekać kiedy go zobaczę! 
Kiedy, tak wpatruję się z uśmiechem na ostatnia wiadomość od niego, Cara podchodzi do stolika z dwoma szklankami z kolorowym drinkiem. 
- Coś się stało? Coś przegapiłam?


*UCL - University College London

* Jeśli przeczytałeś/aś - zostaw komentarz *

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz