Bez najmniejszego sensu i moich chęci. Najchętniej położyłabym się z powrotem do łózka i przeleżała cały dzień, lecz nie chcę jej psuć dnia moimi humorkami, więc dotrzymuję jej towarzystwa.
Cara wydaje się być zadowolona z całego świata. Skacze od stoiska, do stoiska z ubraniami, z pełnym uśmiechem na ustach, cała w skowronkach. Jak na razie, wybrała sobie dwie kolorowe bluzki i czerwone koturny, chodź wydaję mi się że to jeszcze nie koniec na dzień dzisiejszy...
- Cara, muszę iść po segregatory i zeszyty. Kończ to przymierzanie szybciej. - pukam do przymierzalni w której się znajduję i z bezsilności opieram głowę o drzwi.
Do szkoły kupiłam niewiele rzeczy. Nie mam ani jednego zeszytu, ani segregatora. Jak tak dalej pójdzie, nie zdążę ich kupić, bo umówiłyśmy się z Tom'em i Mike'em. Co ja wtedy zrobię?! Zabije ją na miejscu! Niech się trochę pośpieszy! Jest już po czternastej!
Stąpam z nogi na nogę w zniecierpliwieniu, sprawdzając co chwilę godzinę na wyświetlaczu telefonu.
To nie tak, że nie lubię zakupów. Uwielbiam je, ale są też ważniejsze rzeczy. Na przykład zeszyty i segregatory potrzebne do mojej jutrzejszej edukacji! Ona jest kompletnie nie odpowiedzialna. Ciekawa jestem czy pamiętała w ogóle o książkach!
Do niej chyba jeszcze nie dotarło, że jutro nasz pierwszy dzień nauki w nowej szkole, na studiach.
Nie cieszę się na niego zbytnio, no ale kiedyś trzeba zacząć.
- Już idziemy. - oznajmia wychodząc z przymierzalni, naciągając wyżej spodnie. Mina jej trochę zrzedła.
- Nie zmieściłam się w tą spódnice! - rzuca ją na stertę innych.
- Trzeba było wziąć większy rozmiar... - mamroczę pod nosem sama do siebie.
Poszłyśmy do papierniczego połączonego z księgarnią, na pierwszym piętrze. W tej galerii jest chyba wszystko.
Wybrałam parę zeszytów oraz trzy segregatory na notatki. Cara także wzięła jeden.
- Nie wiem po co Ci tyle tego. - mówi pokazując na moje zapełnione ręce zakupami z papierniczego.
- Przyda się, na pewnie nie zmarnuję. - na moje słowa przewraca oczami.
- Idziemy do Starbucks'a ? - pytam. Mam ochotę na dobrą kawę. Przynajmniej jedna, przyjemna rzecz do tej pory.
- Jasne, czemu nie. - wzrusza ramionami wchodząc na ruchome schody.
***
Jesteśmy na parkingu pod centrum handlowym, by włożyć zakupy do bagażnika, mojego samochodu. Dochodzi godzina szesnasta, zaraz mamy się tu spotkać z chłopakami.
Jestem ciekawa, czy będzie Zayn. Wczoraj spędziliśmy na prawdę miło czas. Wydaje się być bardzo sympatyczny.
Kiedy zapytał wczoraj, czy miałabym ochotę przejść się jeszcze gdzieś, serca zaczęło bić mi szybciej, a w środku poczułam falę gorąca. Nie wiem, co mają znaczyć te objawy.
Może po prostu nie chcę wiedzieć?
Nad tym jeziorem było całkowicie inaczej, niż godzinę wcześniej. Tak, jakbym przebywała z całkowicie inną osobą. Na samym początku był bardzo zdystansowany; mówił cicho, nie odwracał się. Gdy przyszedł czas, kiedy zaczęliśmy wygłupiać się w wodzie, było na odwrót. Dotykał mnie; łaskotał, wrzucał do wody.
Później był opiekuńczy; opatulił mnie kocem, kiedy cała się trzęsłam.
Co mam o tym wszystkim myśleć?
Jestem ciekawa, czy będzie Zayn. Wczoraj spędziliśmy na prawdę miło czas. Wydaje się być bardzo sympatyczny.
Kiedy zapytał wczoraj, czy miałabym ochotę przejść się jeszcze gdzieś, serca zaczęło bić mi szybciej, a w środku poczułam falę gorąca. Nie wiem, co mają znaczyć te objawy.
Może po prostu nie chcę wiedzieć?
Nad tym jeziorem było całkowicie inaczej, niż godzinę wcześniej. Tak, jakbym przebywała z całkowicie inną osobą. Na samym początku był bardzo zdystansowany; mówił cicho, nie odwracał się. Gdy przyszedł czas, kiedy zaczęliśmy wygłupiać się w wodzie, było na odwrót. Dotykał mnie; łaskotał, wrzucał do wody.
Później był opiekuńczy; opatulił mnie kocem, kiedy cała się trzęsłam.
Co mam o tym wszystkim myśleć?
Poczułam wibrację w tylnej kieszeni, gdy otwieram bagażnik - to znaczy że dostałam jakąś wiadomość. Cara wyręcza mnie w tej czynności i sama wszystko pakuję do środka, a ja sprawdzam skrzynkę.
'Gdzie jesteście?' - pyta, w wiadomości Tom.
'Przy samochodzie, już idziemy.' - odpowiadam i zatrzaskuję bagażnik.
Ruszamy przed siebie w stronę wejścia do galerii, omijając parę zaparkowanych samochodów.
Widzę jak stoją, opierając się o zacienioną ścianę.
Oprócz Tom'a i Mike'a jest jeszcze Zayn i jakiś, nieznany mi dotąd, wysoki chłopak wytatuowany, w tak dużej ilości jak jego znajomi, albo nawet jeszcze większej. Z pod jego białej koszulki prześwituję tusz, pokrywający całe ciało.
Ma na głowię czapkę. Szczękę zdobi świeży zarost. Podchodząc bliżej, widzę że ma kolczyka na środku dolnej wargi.
Ałć.
Czy każdy z paczki Tom'a ma piercing i tatuaże?
Nie, żeby mi to przeszkadzało, nawet mi się podoba. Po prostu nigdy nie przebywałam w otoczeniu tylu punków.
- Hej. - mówię, witając ich uśmiechem, gdy podchodzimy z Carą.
Oczy Zayna się zaświeciły, od razu szczerzy zęby w szczerym uśmiechu.
Wygląda uroczo, mimo tatuaży i kolczyka w brwi.
- Hej młoda. - wita mnie Tom i podchodzi, by mnie uścisnąć.
Czy on musi mnie tak zawsze nazywać? Nie chcąc zwracać mu uwagi, przewracam jedynie oczami.
Oprócz Tom'a i Mike'a jest jeszcze Zayn i jakiś, nieznany mi dotąd, wysoki chłopak wytatuowany, w tak dużej ilości jak jego znajomi, albo nawet jeszcze większej. Z pod jego białej koszulki prześwituję tusz, pokrywający całe ciało.
Ma na głowię czapkę. Szczękę zdobi świeży zarost. Podchodząc bliżej, widzę że ma kolczyka na środku dolnej wargi.
Ałć.
Czy każdy z paczki Tom'a ma piercing i tatuaże?
Nie, żeby mi to przeszkadzało, nawet mi się podoba. Po prostu nigdy nie przebywałam w otoczeniu tylu punków.
- Hej. - mówię, witając ich uśmiechem, gdy podchodzimy z Carą.
Oczy Zayna się zaświeciły, od razu szczerzy zęby w szczerym uśmiechu.
Wygląda uroczo, mimo tatuaży i kolczyka w brwi.
- Hej młoda. - wita mnie Tom i podchodzi, by mnie uścisnąć.
Czy on musi mnie tak zawsze nazywać? Nie chcąc zwracać mu uwagi, przewracam jedynie oczami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz