niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział 14

 - Hej Car. - przywitałam się, wchodząc do pokoju. - I Mike. - Dodałam, gdy zauważyłam, że on także jest w pomieszczeniu. Siedzi na łóżku Cary i z tego, co wywnioskowałam, pomaga jej wybrać strój na imprezę.
 - Cześć! - odpowiadają równocześnie.
Mike, dzielnie doradza Carze, co jest nie lada wyzwaniem - dziewczynę trudno zachwycić. Zanim uzna że wygląda dobrze, przebierze się jeszcze pięć razy. Przynajmniej mnie z tego wyręczył. - śmieję się moja podświadomość.
Odkładam torbę z książkami na krzesło, ściągam trampki i usadawiam się wygodnie na łóżku, siadając po turecku. Przyglądam się zakochanym, spierającym się, w czym Carze jest lepiej - czy w niebieskiej sukience, czy w czerwonej.
 - Molly! No w której? - dziewczyna wymachuję dwoma wieszakami z sukienkami.
 - Mike ma rację, lepsza niebieska. - puszczam mu oczko i chichoczę pod nosem, gdy Cara przygląda się jej, w lustrze. Przypasowuję ją w lustrze, zastanawiając się.
 - No może macie rację... Przymierzę! Poczekajcie chwilę. - powiedziała i wybiegła z pokoju, do łazienki.
Woah, jest nieźle zakręcona...
Myśl, o tym co ma mi do powiedzenia Tom, nie daję mi spokoju. Może teraz go trochę pomęczę?
 - Mike, Tom jest w akademiku? - pytam.
 - Niedawno wyszedł.
Kurde!
 - A co? Jesteś ciekawa niespodzianki? - zaczyna głupkowato się uśmiechać.
Co?! To on wie, a ja nie?!
 - Skąd wiesz?
 - Uprzedzał, że nawet jakbyś mnie błagała na kolanach, lub groziła mi śmiercią, za nic mam nie mówić.
Co?!
Marszczę brwi we wściekłości. Przejrzał mnie!
 - O czym nie mówić? - pyta zdezorientowana Cara, gdy wchodzi do pokoju ubrana w krótką, niebieską sukienkę.
 - O niespodziance Tom'a. - widzę, jak puszcza jej oczko.
No dzięki wam! - myślę sarkastycznie.
 - A, no tak. Niespodzianka... - mówi z uśmiechem blondynka. - Mel, mogłaś iść z nami dzisiaj, a nie siedzieć na uczelni, to byś wiedziała o co chodzi.
 - Eh, trudno. - fuknęłam przez zęby, nie chcąc dłużej słyszeć ich, jak mnie drażnią . Zakładam słuchawki, puszczam The Beatles i zaczynam czytać moją ulubioną książkę.

Muszę zacząć się szykować. Mamy dwie godziny do wyjścia, a ja dalej nie wstałam z łóżka. W głowię, wyobrażam sobie, w co się ubrać i jak się uczesać. U mnie jest o tyle łatwo, że w porównaniu do Cary, nie rozmyślam się po pięciu minutach, ze swojego stroju.
 - No Mel! Co w końcu zakładasz? - pyta blondynka.
 - Zaraz zobaczę. - odpowiadam, niechętnie wstając z łóżka.

Wolę zacząć od makijażu. Nie chcę malować się mocno, więc jedynie maluję kreskę czarnym eyelinerem na górnej powiece i tuszuję rzęsy. Podłączam lokówkę do prądu, by się nagrzała, a w tym czasie szukam czegoś, w co mogłabym się ubrać na dzisiejszą imprezę.
Rezygnuję z postanowienia pójścia w sukience. Po co mam się tak stroić? Decyduję się, na zwykły, czarny, obcisły crop top z krótkim rękawem. Do tego, dopasowane spodnie z ciemnego jeansu z wysokim stanem, który dużo zasłania, dając mi więcej swobody i do tego klasyczne, czarne szpilki na platformie.
Ku mojemu, miłemu zaskoczeniu, całość prezentuję się naprawdę dobrze. Stawiam na dodatki, więc na rękę nakładam złotą bransoletkę. Psikam się ulubionymi perfumami.
W moje ostatnie pół godziny, zdążyłam zakręcić końcówki, długich włosów.
Wow, jestem pod wrażeniem...

Tak jak się umówiliśmy, o 21 wyszliśmy z akademiku. Wsiedliśmy do dużego, terenowego samochodu Mike'a.
Siedzę na tylnym siedzeniu i się nie odzywam. W tle, cicho gra jakiś punkowy zespół. Zaraz się zacznie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz